Podsumowanie roku 2014

Podsumowanie roku 2014

Koniec rok zmusza nas nie tylko do podsumowania wydarzeń obejmujących świat fotografii ulicznej, ale również własnej działalności. Mając niespełna 2 tys. członków grupy na facebooku i ponad 100 000 wejść na stronę, czujemy odpowiedzialność nie tylko za to co zamieszczamy, ale również w jaki sposób to robimy. Wraz z nowym rokiem pragniemy zaskoczyć was. Czym? Sami się przekonacie w najbliższym czasie. Dziękujemy za to, że pomagacie nam tworzyć PSP. Jeżeli macie jakiekolwiek uwagi, pomysły, tudzież rady prosimy o kontakt.

 

Koniec grudnia to idealny czas, aby nadrobić wszelkie zaległości związane z filmami, książkami, czy odpoczynkiem. Postanowiliśmy, że  w tym roku zrobimy dla Was subiektywny przegląd najważniejszych wątków, które udostępniliśmy na naszej grupie facebookowej. Oczywiście, rok 2014 zaczęliśmy od trzęsienia ziemi, czyli od naszego konkursu “Polska Ulicznie”. Zarówno liczba i jakość zgłoszeń, jak i reakcje ludzi utwierdziły nas w przekonaniu, aby konkurs ten kontynuować wraz z nowym rokiem.

Mijające dwanaście miesięcy obfitowały w wiele ciekawych wydarzeń związanych z fotografią uliczną. Jeżeli ominęła was wystawa Vivian Maier w Leica Gallery Warsaw , lub chcecie zgłębić życiorys niezwykłej Vivian zachęcamy do obejrzenia filmu pt.: “The Vivian Maier Mystery”. Dla tych, którzy nie mają dość Maloofa (The Vivian Maier “Discovery” Is More Complicated Than We Thought) i nie zdenerwują się, gdy usłyszą, że 53 negatywy Vivian zostały naruszone (Vivian Maier, the lawsuit) radzimy rozsiąść się wygodnie i obejrzeć film pt.:“Finding Vivian Maier”. Mało tego, na sam koniec roku dowiedzieliśmy się, że archiwum Goldsteina (czyli m.in. te zdjęcia które były wystawione w Warszawie) zostało sprzedane do  Steven Bulger Gallery.

Rok 2014 to również polska premiera filmu pt.: “Everybody Street”. Dokument zabiera widza w podróż po Nowym Jorku w towarzystwie m.in. takich ikon fotografii ulicznej jak Joel Meyerowitz, Bruce Gilden, Mary Ellen, Mark, Elliot Erwitt, Jeff Mermelstein czy Martha Cooper. Podczas tej podróży nie tylko dowiemy się jak wygląda warsztat pracy poszczególnych fotografów, ale również będziemy świadkami polemiki dotyczącej czym tak  naprawdę jest fotografia uliczna. Szczegóły znajdziecie w dwóch artykułach: On Everybody Street: Meet New York’s Famous Street Photographers i Stolen Moments: The street photographers who still prowl New York . Jeżeli widzieliście “Everybody Street” i wiecie z czym to się je, to polecamy artykuł  Everybody Street. Czy street to street? . Autor (Adrian Wykrota) nie tylko szczegółowo prezentuje nam bohaterów filmu, ale również dyskutuje z przedstawioną tam definicją fotografii ulicznej.

Joerg Colberg w swoim tekście The Ethics of Street Photography zaznacza: “Photographers need to be aware of the ethics of their endeavour”. W końcu 2014, to nie tylko filmowe rozważania na temat definicji streetu, ale również polemika na temat samego procesu fotografowania. Masowe zainteresowanie street photo i łatwy dostęp do medium jakim jest fotografia sprowokowały dyskusję na temat etyki, estetyki oraz świadomości fotograficznej. “It’s the fear of having a brief moment of physical vulnerability in a public place – a broken blouse button, a dropped handbag, a taxi exit in a dress – and watching that moment show up later, in a humiliating way, because of some jerk with a camera” – diagnozuje autorka Garry Winogrand’s uneasy eye . Abstrachując od przechodniów, w listopadowym artykule Stop Taking Pictures of Homeless People czytamy “Over the past year or so, however, I’ve noticed a disturbing trend that seems to plague the best and the worst of them: taking pictures of homeless people. I don’t know what all these people saw that made them believe taking a picture of some dude having a bad time is art, but 99 percent of the time it’s lazy and beyond lame.”. Również w  Polsce “(…) coraz trudniej jest robić zdjęcia bez pozwolenia, coraz częściej człowiek z aparatem zaraz po zrobieniu ulicznego ujęcia szybko go chowa, a polując na kadry zachowuje się jak złodziej, mniej lub bardziej bezczelny, a nie jak artysta, odnoszący się z szacunkiem do obiektu swojego zainteresowania” (Street photography. Wprowadzenie i naiwna próba definicji).

Jeżeli chodzi o kwestie prawne związane z fotografią uliczną, na początku roku 2014 ogłoszono wynik sprawy sądowej rozstrzygającej “czy właściciel portalu internetowego powinien ponosić odpowiedzialność wobec osoby, której zdjęcie zostało opublikowane przez użytkownika portalu bez jej zgody.” (Spór o publikację zdjęcia w Internecie prawomocnie zakończony). Tymczasem w Niemczech, odbyła się sprawa sądowa Espena Eichhofer pozwanego przez kobietę, która rozpoznała się na zdjęciu wystawionym w galerii (New Lawsuit Could Hurt Artistic Street Photography in Germany). Jakby tego było mało, w Budapeszcie nie można robić zdjęć bez zgody  (Hungary law requires photographers to ask permission to take pictures), a w Polsce ukazał się tekst Filipa Springera na temat agresji ludzi, której sam doświadczył robiąc zdjęcia w przestrzeni miejskiej (Łapa w obiektywie). Brakowałoby jeszcze, aby przytoczyć 10 reasons to quit street photography in 2014, ale patrząc na tegoroczne wyniki konkursów fotograficznych Polacy powinni mieć przynajmniej 10 powodów więcej, aby wyjść z aparatem nawet w najgorszą szarugę. Jury konkursów takich jak Eastreet, the Miami Street Festival, Leica Street Photo, Fotoura, URBAN doceniło i nagrodziło wielu Polskich twórców. Gratulacje!

Czytając to podsumowanie dochodzisz do wniosku, że niczym nowym cię nie zaskoczyliśmy a w wolnym czasie ani myślisz oglądać filmy (The Big Fat List of Documentaries About Photography), lub przeglądać setki świetnych zdjęć na komputerze (Photo folders)? Nie pozostaje Ci nic innego jak wzbogacić swoją biblioteczkę o książki wydane w mijającym roku: The World Atlas of Street Photography, Don’t Just Tell Them, Show Them, The Street Photographer’s Manual, reedycja Exiles, Alex Webb and Rebecca Norris Webb on Street Photography and the Poetic Image, albumy Martina Parra  czy o wznowioną pozycję The Decisive Moment Henriego Cartier-Bressona. Nie masz już żadnych zaległości? W takim razie, chwyć za aparat, albo sprawdź nowe wpisy na naszej grupie facebookowej Polish Street Photography!

Zapomnieliśmy o czymś? Podziel się informacjami!

admin
ex3qtor@gmail.com
5 komentarzy
  • Telemach
    Odpowiedz

    „Zapomnieliśmy o czymś? Podziel się informacjami!”

    Zapomnieliscie o jednym z glosniejszych i wazniejszych skandali 2014 roku jakim bylo ogloszenie wynikow konkursu Leica Street Photo. Takiego oburzenia i fali zolci juz dawno nie bylo. Jest to wyrazny znak ze zle sie dzieje tym bardziej ze nie upubliczniono galerii zgloszen a jedynie galerie prac wybranych (chodzi o to ze wtedy „wyszlo by szydlo z worka”). Konkursy sa dla uczestnikow czy dla jurorow ? Jest to wazne pytanie poniewaz od odpowiedzi zalezy kondycja polskiego „street’u” oraz rozumienie tej sztuki przez ludzi ktorzy wychodza na ulice i staraja sie jak moga. Czy ich rozumienie i tworczosc powinna ulec zmianie aby byla zbiezna z tym czego oczekuja jurorzy czy moze nie jest tak zle a tylko Ci ktorzy wybieraja prace maja za male wyczucie tematu ? Osobiscie wsrod zgloszen widzialem wiele wybitnych zdjec na swiatowym poziomie, wartych nagrodzenia i wpisujacych sie w ramy street photography; tego samego niestety nie moge powiedziec o wiekszosci prac wylonionych.

    Napisaliscie o podsumowaniu ksiazkowym a zabraklo informacji o wystawie fotografa Fan Ho (o ktorym bylo dosc glosno w tym roku) a takze o przedsprzedazy jego ksiazki.

    Mysle ze warto wspomniec o waznym darmowym ebook’u ktory wyszedl w tym roku

    „Creating impact: The Fundamentals of storytelling in street photography” – Marie Laigneau

    Co do filmow to dorzucilbym wazne wydarzenie czyli udostepnienie za darmo przez Joela Meyerowitza filmu dokumentalnego o nim samym z prosba srodowiska o zgloszenie uwag i sugestii zanim wyjdzie wersja finalna.

    pozdrawiam,

    Michal

    2014/12/29 at 13:05
  • Tomasz Kulbowski
    Odpowiedz

    Michale – dzięki za komentarz i odgrzanie kotleta 😉

    Z tego co pamiętam, galeria wszystkich zgłoszonych do konkursu zdjęć była dostępna na FB, więc ich poziom każdy mógł ocenić. To jest ważne, bo w końcu wybieraliśmy z pewnej ograniczonej puli, o czym mam wrażenie część osób zapomniała. Jako jeden z jurorów powiem tak – jestem zadowolony z wyników i cieszę się, że znalazło się tam miejsce dla świeżego podejścia i eksperymentu w fotografii ulicznej. Jeśli ten gatunek ma się rozwijać, to nie możemy promować ciągle tych samych, przewidywalnych i powszechnie lubianych kadrów – taki był mój osobisty priorytet przy tegorocznych obradach i myślę, że w części udało mi się go “przepchnąć” 😉 Podpisuję się i do upadłego będę bronił części zwycięskich zdjęć, są wśród nich jedne z najlepszych zdjęć jakie widziałem w tym roku (a widziałem naprawdę sporo!). Dlaczego nie będę bronił wszystkich? Bo przy tej liczbie jurorów (bodajże 7 osób) z tak różnych fotograficznych światów nie jest to możliwe – za dużo różnych gustów, preferencji, doświadczeń. Nasze obrady naprawdę były intensywne. Co do części zdjęć, wszyscy byliśmy zgodni – to były proste wybory. O obecności innych decydowało głosowanie, często bardzo wyrównane. Nie miała miejsca idealna sytuacja, gdzie wszyscy zgadzamy się co do ostatecznej grupy zdjęć. Takie rzeczy raczej się nie zdarzają. Tak jak nie zdarzają się konkursy, które zadowoliłyby wszystkich. Bo i nie o to w konkursach chodzi.

    Nie było to naszą intencją, żeby kogokolwiek prowokować (no może odrobinkę 😉 ), ale część dyskusji, którą wywołały wyniki tegorocznego konkursu była bardzo wartościowa. Dobrze, że rozmawiamy o granicach streetu, ścieramy kanon z eksperymentem, spieramy się o podejście do fotografii ulicznej – jeszcze lepiej, jeśli jest to konstruktywne i wykracza ponad “potrafię lepiej”, a niestety takich komentarzy widziałem sporo. Takie dyskusje nigdy nie są proste i nikt nie ma gotowej, jedynie słusznej recepty. Czy się to wszystkim podoba, czy nie, konkursy takie jak Leica Street Photo (a nie ma ich za wiele!) służą rozwojowi fotografii ulicznej, nawet jeśli ich wyniki nie są po myśli ogółu. Proponuję czytać te wyniki w innym kontekście, niż tylko “the best of 2014” – jako pewien moment w rozwoju gatunku, nie pierwszy i nie ostatni. Nawet nie decydujący 😉

    Nie wiem jak inni jurorzy, ale ja dyskusję na temat tegorocznych wyników śledziłem, czasami coś wyjaśniałem. Szanuję i doceniam każdą ich ocenę, również negatywną, ale jednocześnie zapewniam, że przy naradach w 2016 nie będę się tym sugerować 😛

    Natomiast sugestie jakie mam, to: 1) publikowanie krotkich komentarzy jurorów – bardziej w celach edukacyjnych, niż udowadniania czegokolwiek, 2) być może stworzenie czegoś w rodzaju „nagrody publiczności”? Jeśli macie inne pomysły, dajcie znać, z przyjemnością przekażę organizatorom konkursu.

    2014/12/29 at 14:34
  • Telemach
    Odpowiedz

    „Tomasz Kulbowski pisze:
    Jeśli macie inne pomysły, dajcie znać, z przyjemnością przekażę organizatorom konkursu.”

    moglbym polemizowac z pewnymi wyciagnietymi kwestiami ale to nie czas i miejsce natomiast co do pomyslow dla tego lub innego konkursu to

    1. kategoria ‚nagrody publicznosci’ bylaby jak najbardziej wskazana;

    2. wprowadzenie osobnej kategorii dla zdjec BW a osobnej dla koloru poniewaz tak byloby uczciwiej zwlaszcza jesli ktos robi mniej zdjec jednego typu

    3. wprowadzenie kategorii zwiazanej z czlowiekiem w architekturze; jest coraz wiecej zdjec tego typu i trudno aby mialy rywalizowac np.: z portretami lub humorem sytuacyjnym

    4. zaproszenie zza granicy do komisji uznanego fotografa (ktory fotografuje niemal tylko i wylacznie street) i/albo wylonienie dodatkowego jurora/jurorow w wyniku otwartego glosowania

    5. Pozostawienie galerii zgloszen tak przed jak i po zakonczeniu konkursu. W tym roku bylo tylko przed i tylko na FB i do tego bez zadnego paska, tylko na zasadzie klikania na guzik wyswietlajacy kolejne zdjecia (co przy duzej ilosci powoduje uciazliwosc przegladania vs. ‚dynamicznie ladowany content’ jakiejs galerii online)

    To nie jest fanaberia tylko potrzeba gdyz posiadanie wgladu w to co ludzie nadeslali daje calkiem niezle rozeznanie o kondycji street’u w danym roku, nie mowiac juz o tworczosci konkretnych osob, ilosci zdjec z danego miasta, przewazajacych motywow itp. itd. Kazdy wyciagnie wlasne wnioski ale taki upubliczniony material w moim przekonaniu przyczynilby sie do poprawy jakosci merytorycznej a dla poczatkujacych bylby nieoceniona inspiracja tego co/jak/gdzie mozna sfotografowac.

    6. Wydanie poradnika takiego jak na przyklad zrobil LensCulture w ktorym zawarte beda wywiady z jurorami mowiacymi o tym czego szukaja w zdjeciach podczas oceny.

    2014/12/29 at 16:55
  • Chypcik
    Odpowiedz

    No i przede wszystkim pierwsza wystawa i wizyta żywej legendy streetu Marthy Cooper w Polsce! W czerwcu „Evolution of a Revolution” w Lublinie!

    2015/01/03 at 00:19

Post a Comment

five × one =

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.